To podstępna choroba. Choroba Alzheimera czai się w cieniu pamięci. Inne schorzenia naśladują jego objawy. Ludzie często zauważają wczesne objawy zbyt późno, gdy czas już minął.
Obecne badania krwi pomagają, ale są to prymitywne narzędzia. Pokazują biomarkery, ale nie przewidują przyszłości. Przynajmniej nie bezpośrednio.
Nowe badanie finansowane przez amerykański Narodowy Instytut Zdrowia (NIH) nieco zmienia grę. Eksperymentalne badanie krwi może zidentyfikować osoby zagrożone zachorowaniem. Zanim w umyśle pojawi się „mgła”. Oznacza to, że lekarze będą mogli interweniować wcześniej.
Dzisiaj nie będziesz mógł wykonać takiego testu. Różni się od tego, co jest dostępne w aptekach. Oto, co neurolodzy naprawdę o tym myślą.
O kim dokładnie mówimy?
Skontaktowaliśmy się z Cliffordem Segilem, DO, neurologiem praktykującym w Santa Monica w Kalifornii, i dr Krishnankutty Sathionem, MBBS, który kieruje oddziałem neurologii w Pennsylvania State University Health System. Codziennie leczą tych pacjentów.
Co dokładnie znaleźli?
Badanie skupiało się na kolistych RNA (circRNA). Cząsteczki te występują w większych stężeniach we krwi pacjentów chorych na chorobę Alzheimera.
Starsze testy szukają markerów płytek amyloidowych. Płytki są rzeczywiście cechą charakterystyczną tej choroby. Nie dostarczają jednak żadnych informacji na temat postępu choroby. Czy Twój stan jutro się pogorszy? Albo za dziesięć lat? Tablice milczą.
Naukowcy zbadali krew ponad 1200 osób. Stworzyli model wykorzystujący 34 specyficzne koliste RNA powiązane z chorobą. Następnie porównali ten nowy model ze standardowym testem na białko pTau217, które jest obecnie uważane za wiodący biomarker.
Jaki jest wynik? Stwierdzono, że test circRNA jest równie skuteczny w identyfikowaniu istniejących przypadków. Pod tym względem nie jest ani lepszy, ani gorszy od metod standardowych. Ale błyszczał w przewidywaniu. Przewidywał, u których pozornie zdrowych osób wystąpią później objawy. Lepsza. Znacznie lepiej.
Dowody wskazują, że poziom markerów wymyka się spod kontroli na dwa do czterech lat przed pojawieniem się objawów. Dwa lata. W tym kontekście jest to okres bardzo długi.
Czym różni się to od istniejących metod?
Clifford Segil zauważa różnicę w mechanizmach. Obecne testy mierzą białka, takie jak pTau217, które są związane z płytkami. „Zamiast wkłuwać igłę w kręgosłup… badania krwi reklamowano jako biomarkery” – mówi Segil.
Inwazja na organizm a metody nieinwazyjne. W końcu mówimy o białkach.
Nowy test mierzy materiał genetyczny. Mianowicie kolisty RNA. Sathion zauważa, że umożliwia to wykrycie zmian biologicznych, a nie tylko pozostałości strukturalnych.
To jest zasadniczo inny sygnał. Nie blizny po przeszłych patologiach. I alarmy dzwoniące w samej celi.
Dlaczego powinno Cię to obchodzić?
Sathion nazywa te odkrycia „ekscytującymi”. Może nie używa często tego rodzaju żargonu, ale wczesna diagnoza jest naprawdę ważna. Ale jest tu pewien niuans.
Niektórzy ludzie mają patologię, ale zachowują normy poznawcze. Dzięki tzw. rezerwie poznawczej. Lub po prostu dzięki niesamowitej odporności.
Możesz przystąpić do testu i uzyskać pozytywny wynik markera. Jednocześnie czuj się dobrze. Zachowaj zdrowie. Dopóki nie zachorujesz? Albo dopóki nie umrzesz na starość, zachowując jasny umysł, ale ze znacznikami choroby we krwi.
Doktor Segil ostrzega przed pochopną diagnozą. Badanie krwi wskazuje na Alzheimera. Lekarz mówi: „Poczekaj”. „Diagnozowanie demencji na podstawie badań krwi daje fałszywie pozytywne wyniki” – mówi Segil. „Większość ludzi nie chciałaby usłyszeć, że mają demencję tylko dlatego, że tak mówi butelka krwi”.
Kto by to zrobił? Etykieta trzyma się mocno. Sigma jest prawdziwa.
Jak to się ma do obecnej praktyki?
Jeszcze nie. Nie zostało to jeszcze wprowadzone do standardowej praktyki lekarskiej.
Potrzebne są dalsze badania. Weryfikacja jest zawsze konieczna.
Jeśli metoda okaże się skuteczna, Sathion widzi jej zastosowanie w medycynie prewencyjnej. Ewentualnie na kontrole Medicare. Badania przesiewowe osób starszych z grupy ryzyka. Nie jako zdanie. I jako filtr.
To jest kontrolka ostrzegawcza na desce rozdzielczej. To nie jest raport o kolizji.
Co dalej?
Nauka idzie powoli. Biznes jest szybszy. Naukowcy współpracują z firmami. Celem jest stworzenie komercyjnych testów klinicznych.
Wymagana jest cierpliwość. A może po prostu nadzieję.
Zapytacie, który z nich działa lepiej? Właściwie ani jedno, ani drugie.






























