Karlie Kloss i przywilej posiadania prawa do sprzeciwu

6

Wszystko zaczęło się od wywiadu dla Bloomberga. A przynajmniej wydaje się, że tam zaczęła się obecna burza. Głos zabrała Karlie Kloss. Spokojnie. Bezpośrednio. Opowiadała o swoim życiu. O małżeństwie z Joshuą Kushnerem. I o „słoniu w pokoju” – jej teściu Jaredzie. O Ivonce. O Trumpie.

„Wiem kim jestem… to jest rodzina mojego męża.”

To właśnie to zdanie stało się sensacją. Został zrzut ekranu. Rozprzestrzeniło się po całym internecie. Jeśli jednak przyjrzeć się bliżej chronologii wydarzeń, widać, że specjalnie nie ukrywała różnic politycznych. W 2018 roku, zaraz po ślubie z Joshuą, powiedziała Vogue, że podzielają liberalne wartości. Ten sam rok. To samo podejście.

Jednak do 2020 r. sytuacja stała się napięta. W podcaście przyznała się do trudności. Prawdziwe. Nie tylko irytujące rodzinne różnice polityczne, ale faktyczna bliskość rodziny Trumpów. Powiedziała, że ​​słuchała swojego serca. Było warto. Warto było walczyć. To jest jej stanowisko.

Przejdźmy szybko do pierwszego lipca tego roku. Siedzi w St. Louis. Nazywa miasto „niebieską kropką w stanie czerwonym”. Twierdzi, że to położenie geograficzne przygotowało ją do życia. Identyfikuje się jako Demokratka. Zapewnia, że ​​dialog jest możliwy. Nawet konieczne. Sugeruje, że na tym zbudowano Stany Zjednoczone. Musimy rozmawiać z ludźmi, którzy nie podzielają naszych poglądów.

Czy ktoś słuchał?

Trochę.

Potem eksplodował internet. No cóż, Reddit zawiódł. Instagram pomógł. Reakcja była brutalna. Szybko. Nieustępliwy.

Krytykom nie przeszkadzała analogia z St. Louis. Martwili się o bogactwo. Moc. Przywilej. Jeden z najważniejszych komentarzy w wątku podsumował to doskonale — lub tak doskonale, jak może to wyrazić wątek gniewnych komentarzy. Twierdził, że jej umiejętność omawiania tych tematów z szacunkiem wynika z faktu, że nie czuje ich ciężaru. Żadnych strat emocjonalnych. Żadnych konsekwencji.

„Tłumaczenie = bogactwo oznacza, że możemy dyskutować o różnych sprawach z szacunkiem, bez poczucia emocjonalnego obciążenia…”

Drugi głos był jeszcze ostrzejszy. Nazywano ją konspiratorką. Mówili, że nie ma wyrzutów sumienia. Nie ma zrozumienia „przestępstw” rzekomo popełnionych przez ten krąg ludzi. Tylko zimne oderwanie.

Oto sedno. Czy to kwestia wystroju wnętrz, czy moralności? Jeden z użytkowników narysował wyraźną linię. Polityka to nie tylko wybór różnych kolorów farb czy bonów szkolnych. To jest mapa Twojego obrazu świata. Jak współdziałasz ze społeczeństwem? Komu pomagasz? Komu szkodzisz?

Och, zgadza się.

Gdzie zatem znajduje się Kloss?

Nadal jest supermodelką. Nadal żonaty z Kushnerem. Wciąż żyje z trudnościami, z którymi według niej jest gotowa walczyć. Komentarze szybko nie znikną. To odbicie to nie tylko hałas. Wymaga to odpowiedzialności, przed którą pieniądze nie zawsze chronią. A może nadal chronią?